Cenzura w Niemczech
To co się dzieje w Niemczech w kwestii wyrażania własnego zdania, to już prawdziwa rozpędzona karuzela na którą wrzucono obywateli. Wolność słowa jest poważnie zagrożona i mówią tam o tym na głos jedynie działacze partii AfD (Alternatywa dla Niemiec), a przeciętni Niemcy z którymi się rozmawia wprost stwierdzają, że demokracja w Niemczech się skończyła. Brzmi znajomo?
CENZURA W INTERNECIE
Skupię się dziś na internecie (do niedawna ostatnim bastionie wolności słowa), telewizję celowo pominę, bo to co jest w niej od zawsze puszczane, jest wcześniej celowo selektywnie przesiewane i dobierane. Nadaje się tam to, co chcą żebyś wiedział, a nie to co chcesz lub potrzebujesz wiedzieć. Podobnie z gazetami.
Było kiedyś powiedzenie tego typu: „Kto czyta gazety, żeby wiedzieć się co się dzieje na świecie, ten wie co jest napisane w gazecie, a nie co się dzieje na świecie.„
Przeczytaj to jeszcze raz i przemyśl sobie.
Osobiście bardziej wierzę koledze, który mieszka za granicą i opowie mi co się tam dzieje, niż tamtejszej lokalnej gazecie czy TV.
Ja w kwestii obrony wolności słowa w internecie jestem, można powiedzieć działaczem i weteranem już. Podpisuję się pod każdą taką akcją broniącą wolności wypowiedzi i wyrażania własnego zdania w każdej przestrzeni publicznej i każdą taką inicjatywę będę zawsze nagłaśniał.
Niby mówi się górnolotnie, że wolność słowa jest zagwarantowana, ale jednocześnie ta możliwość coraz bardziej jest nam zawężana i coraz bardziej ścigana. A trzeba być chyba kimś bardzo ważnym i znaczącym, jeżeli zdanie jednej osoby może stanowić jakiekolwiek zagrożenie w wielomilionowym Państwie, więc coś jest tu nie halo 😉
Bo jeżeli wchodzisz na forum społeczności sympatyków „Pudziana” i powiesz, że nie lubisz Pudziana, to zwyczajnie nikt Cię nie potraktuje poważnie. Tak samo jakby miłośnik samochodów Audi wszedł na grupę miłośników BMW i zacznie głosić tam, że Audi lepsze, również nikt nie potraktuje go poważnie i najzwyklej zignoruje „trolla”. Każdy ma swoje własne wyrobione zdanie wieloma czynnikami i swoje sympatie i tyle. Niczyje zdanie tego nie zmieni. Ale nikt go też nie będzie próbował wsadzić do więzienia z to, że sympatyzuje z inną grupą.
Dlaczego zatem inaczej miałoby być w kwestiach politycznych? Dlaczego miałoby to stanowić jakiś wyjątek? Jest kilka oficjalnie działających ugrupowań, legalnie zarejestrowanych w kraju i każdy ma swoje osobiste sympatie. Jeżeli ktoś woli jakąś młodą nowo powstałą partię, zamiast starej, znanej z rządzenia już od wielu lat, przyspawanej do stołków, bo według niego ma ona lepszy program, to czemu mu tego zabraniać? Jeżeli ktoś cię lubi i robisz coś dobrze, to nie masz potrzeby czuć zagrożenia. W przypadku polityki, to komunistyczna cenzura pasożytów, którzy trzęsą się w obawie przed oderwaniem od koryta, nic poza tym.
Dlaczego mówię o cenzurze w Niemczech, skoro mamy tu swój kraj? A no dlatego, że u nas pod rządami czy to PiSu czy PO, wszystko jest stale od Niemców zgapiane i prędzej czy później wprowadzane również u nas. To po pierwsze. A po drugie, aparat niemieckiej komunistycznej cenzury dosięgnął już także i mnie. Więc myślę, że warto się o tym niebezpiecznym precedensie wypowiedzieć.
Być może będą chcieli mnie wsadzić za kratki za bycie niepoprawnym politycznie, to będziecie już znali temat i może się zorganizujecie i za mną wstawicie 😀 bo pamiętajcie – dziś ja, a jutro Wy.
Lub jak to lubi powtarzać Grzegorz Braun: „Oni nie idą po mnie, idą po Was, ja im tylko stoję na drodze.”
Komuniści pragną ucisku wszystkich.
Zatem do meritum. W jednym z niemieckich portali społecznościowych (tu akurat klamm.de, może ktoś zna) na którym również zdarza mi się przebywać i zasięgać informacji celem wzbogacenia swoich źródeł i perspektyw, została zaatakowana moja swoboda wypowiedzi. Mój komentarz został usunięty, a możliwość dalszego komentowania zablokowana! Oczywiście nie jestem osobą, która z nudów pisze w internecie jakichś dokuczliwych komentarzy do przypadkowej losowej nastolatki z powodu jej nadwagi czy coś tego typu. Bądźmy poważni.
Jednak jeżeli ktoś stwierdza, po (niedawnym) zamachu przybysza-nożownika w niemieckim mieście Solingen, że Niemcy jeszcze kilka lat temu to był piękny i spokojny kraj, a teraz jest niebezpieczny. Dzięki Merkel. – to jest to zbiór faktów. A nie żadna mowa nienawiści, czy jakieś bluzgi lub bezpodstawne oskarżenia. Ale jak widać Niemców okropnie boli prawda. Tak samo nie lubią słuchać o holokauście i wypierają tę kwestię, gdy tylko mogą.
Miałem okazję w Niemczech sporo przebywać, tak za młodu, jak i kilka lat temu jeszcze, więc mam własny obraz i porównanie jak się na przestrzeni tych lat Niemcy zmieniły. Z niegdyś znanego niemieckiego porządku, w niemiecki bałagan, z zachwycającej czystości, we wszechobecny brud, ze spokoju w wieczny hałas i krzyki, z życzliwości w agresję i strach.
Każdy również zna słynną politykę otwartych drzwi Angeli Merkel, więc tu również nie ma zaskoczenia i wątpliwości. Ale jednak za Odrą, „to nie niedobra o tym mówić”.
Artykuł 5. podstawowych praw na terenie Niemiec, gwarantuje wolność słowa i wyrażania własnego zdania oraz opinii oraz jasno mówi, że cenzura jest ZAKAZANA.
(1) Każdy ma prawo do swobodnego wypowiadania i rozpowszechniania swoich poglądów w słowie, piśmie i obrazie oraz do pozyskiwania bez przeszkód informacji z powszechnie dostępnych źródeł. Zapewnia się wolność prasy oraz wolność informacji za pośrednictwem radia, telewizji i filmu. Nie stosuje się cenzury.

Niestety nie jest tak kolorowo. W Niemczech wprowadzono swego czasu, nie tak dawno zresztą – wraz z rozwojem technologii, specjalne narzędzie zwane NetzDG, umożliwiające niemieckim służbom do 24-godzin blokowanie niebezpiecznych (niewygodnych) treści.
W każdym normalnym, demokratycznym kraju obowiązuje wolność słowa i wyrażania własnej opinii. Tymczasem, jeżeli twój komentarz z opinią na jakiś temat zostaje usunięty, nie zostajesz o niczym powiadomiony, nie uzyskujesz żadnej możliwości dodatkowego wytłumaczenia czy sprostowania, a do tego blokują ci możliwość dalszego wypowiadania się, to jest to CENZURA totalitarnego kraju 🙂 Hello Germany – dyktatura już tam jest.
Mój skromny komentarz po zablokowaniu, przestał być dla mnie widoczny pod artykułem (od innych się wyświetlały), jednak wciąż otrzymywałem powiadomienia, iż mój komentarz został przez kolejne osoby polubiony / dodany do ulubionych przez innych czytelników (działa tam taka funkcja). Mnie jednak powiadomienie o polubieniu przekierowywało pod artykuł, pod którym komentarza już widać nie było, ale cieszy mnie niesamowicie, że tak wielu osobom się spodobała moja opinia. Tak wielu polubień, nie otrzymałem tam dotąd jeszcze nigdy. Od tamtej pory też nie mam już możliwości zamieszczania w serwisie swoich komentarzy.
Jest to tak zwana metoda bicza, niby możesz mówić co chcesz, jednak będziesz obrywać biczem, aż przestaniesz mówić, lub zaczniesz mówić w taki sposób, jakiego oni sobie życzą.
Niemiecka cenzura była znana już niecałe 100 lat temu 😉 Orientujecie się kto ją zaprowadził na tamtejszym terytorium?
NIEMCY GORSZE NIŻ KOREA
W internecie można jeszcze znaleźć informacje, iż komisja praw człowieka ONZ uznała wprowadzone w Niemczech rozwiania NetzDG za zbyt rygorystyczne i zagrażające swobodzie i rzetelności debaty publicznej.
Czy Niemcy są już europejską Koreą Północną? A może odradza się tam jakiś nowoczesny brutalny nazizm dostosowany do współczesnej rzeczywistości, czyli na tej wirtualnej płaszczyźnie? Przynajmniej tak to właśnie wygląda. To jedynie z punktu niezależnego obserwatora z pewnej odległości, jednak potwierdzają to coraz liczniejsze i głośniejsze głosy obywateli tam mieszkających .
Cenzura w Polsce jest przepychana również w coraz to ciekawszych i nieraz zaskakujących postaciach. Podobnie próbuje się niewygodną krytykę, różnymi gimnastycznymi fikołkami podciągać pod jakąś mowę nienawiści np., która jest również wymysłem lewackich, cenzorskich rządów.
Czy niebawem będzie u nas już tak samo jak u naszych zachodnich sąsiadów, że w odwiedziny będzie przyjeżdżać do nas patrol Policji lub antyterroryści i mówić żebyśmy lepiej uważali co piszemy w internecie? Każdy ma to, na co się godzi. Jeżeli siedzisz biernie, to akceptujesz wszystko co ci serwują.
Jak myślicie gdybym, chciał z 50 tysięcy euro odszkodowania i dodatkowo 1000 euro odszkodowania za każdy kolejny dzień, w którym mój profil pozostaje z zablokowaną opcją komentowania – było by to możliwe? 😉 Może akurat ktoś się w tym specjalizuje i razem wyszarpiemy jakiś grant z odszkodowania na wartościowe działania krzewienia wolności słowa? 😉
A może i Wam zdarzyło się już dostać niemiecką linijką po łapkach, za to że odważyliście się ich wątpliwe, niemoralne zapędy ?
Wielu Polaków wciąż mieszka w Niemczech więc z pewnością również muszą się borykać z tamtejszym „zaciskaniem sznura na szyi” obywatelom. Czy również uważacie podobnie, że w Niemczech skończyła się demokracja? Że nie ma już wolności słowa? Że pozbawiono ludzi swobody wyrażania własnego zdania i opinii?
PISZCIE W KOMENTARZACH!

LOKALNE SPRAWY W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH
Zachęcamy też do obserwowania profilu społecznościowego w serwisie facebook!
www.facebook.com/LokalneSprawy

