(20.09.2024)
Wolność słowa to zagwarantowane prawo w każdym cywilizowanym kraju. Wolność słowa stanowi podstawę demokracji, a za takie Państwo demokratyczne uważa się dziś Republika Federalna Niemiec – musi je zatem respektować.
Niemcy są oskarżane coraz liczniejszymi głosami o łamanie tego prawa w ostatnich latach (głównie przez wprowadzenie narzędzia cenzorskiego NetzDG).
Niemiecki aparat cenzury dosięgnął także i mnie, gdzie za wyrażoną komentarzem opinię, komentarz mój usunięto, a zamieszczanie kolejnych pod wszelkimi artykułami została mi zablokowana.
Artykuł 5. podstawowych praw na terenie Niemiec, gwarantuje wolność słowa i wyrażania własnego zdania oraz opinii oraz jasno mówi, że cenzura jest ZAKAZANA.
Artykuł brzmi:
(1) Każdy ma prawo do swobodnego wypowiadania i rozpowszechniania swoich poglądów w słowie, piśmie i obrazie oraz do pozyskiwania bez przeszkód informacji z powszechnie dostępnych źródeł. Zapewnia się wolność prasy oraz wolność informacji za pośrednictwem radia, telewizji i filmu. Nie stosuje się cenzury.
Ponadto:
Art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przewiduje, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje także wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei bez ingerencji władz publicznych, i bez względu na granice państwowe.
Wolność słowa potwierdza i chroni także art. 19 Powszechnej deklaracji praw człowieka z 1948 r.
Tak samo polska Konstytucja gwarantuje wolność słowa:
Wolność słowa w Polsce gwarantują art. 14, 25, 49, 53 oraz 54 najwyższego aktu prawnego: Konstytucji RP
Swoją wolność słowa, swobodę wypowiedzi cenię niesamowicie mocno, równie wysoko jak samo prawo do życia.
Zamykanie ust, blokowanie możliwości wyrażania się, bycia sobą, wyrażania swojego zdania i opinii, traktuję poniekąd jako odbieranie prawa do życia, życia tak jak chcę.
Dlatego niemiecki atak na moją wolność wypowiedzi oceniam niezwykle poważnie oraz wyceniam wysoko, na 50 mln. Euro (liczone wg. kursu walutowego z dnia dzisiejszego) od niemieckiego rządu. Ponadto po 1000 euro za każdy dzień pozostającej w mocy blokady na pisanie nowych komentarzy przeze mnie. Dodatkowo tażke oczekiwałbym zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. Euro, od samego podmiotu, na którym cenzura miała miejsce, gdyż dokonana została przy współpracy z rządem niemieckim.
Taką kwotę uważam za sprawiedliwe i satysfakcjonujące zadośćuczynienie za złamanie moich podstawowych praw ludzkich.
Kwota rekompensująca powinna być bardzo wysoka i dotkliwa dla rządu, który w taki karygodny sposób dopuszcza się łamania praw ludzkich. Dotkliwa z tego względu, by ostudzić totalitarne zakusy każdego rządu.
Potencjalnie uzyskane pieniądze z odszkodowania chciałbym w przyszłości przeznaczyć, między innymi, na walkę z wszelkimi innymi cenzorskimi zapędami jakie będą się pojawiać. W tym celu powołałbym specjalną fundację zajmującą się m.in. takimi i podobnymi kwestiami.
Chodzi mi to już po głowie od dłuższego czasu, przyglądając się działaniom polskiego rządu i Unii Europejskiej, ale także poniekąd temu, co się dzieje w innych krajach świata.
Myślę, że należy globalnie zwrócić uwagę na łamanie przez tamtejszy rząd praw obywatelskich w ten właśnie sposób.
Duży proces światowo-medialny mógłby zwrócić oczy świata na ten problem.
